sobota, 11 marca 2017

Wielka miłość do ziemi... "Życie pasterza" James Rebank Wydawnictwo Znak Literanova

Nie wszystkie książki  mają charakter skończonych historii. Nie wszystkie budują napięcie i powodują szybkie bicie serca.  Są takie opowieści, które wywołują innego rodzaju emocję. Ukazują one nie tylko wycinek jakiejś rzeczywistości, ale również skłaniają do refleksji na temat naszego życia, jego tempa, celu. Taką lekturą jest "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior".

James Rebanks kocha miejsce, w którym mieszka i żyje. Dla wielu żądnych kariery i bogactwa, może  być przykładem tego, " jak komuś w życiu nie wyszło". Nie wyrwał się ze wsi, nie skończył wielkich szkół, po prostu nie udało mu się. Autor jednak zaprzecza takiemu podejściu. Pokazuje, że spokojne życie może dać szczęście. Dla jednych rolnictwo i hodowla owiec to tylko jakieś nudne, wiejskie obowiązki, dla innych to zajęcia wymagające szczególnych przygotowań i wiedzy. Są to prace wykonywane od pokoleń, przekazywane z dziada na pradziada.W Krainach Jezior życie toczy się w harmonii z przyrodą, rytm wyznaczają pory roku. To według nich autor opowiada historię swojej rodziny, to na czym polega praca pasterza, jak ważne są relacje między ludźmi. 

Książka kojarzy mi się z oazą spokoju. I choć akcja nie toczy się tu zbyt szybko, czytelnik się nie nudzi.  Czyta się ją lekko. W każdej chwili można ją odłożyć, jak i do niej wrócić. Wiele anegdot wywołuje uśmiech na twarzy, wiele skłania do rozmyślań. Na tych terenach ludzie kierują się innymi zasadami. W świecie gdzie pieniądz rządzi, tutaj ważniejszy jest honor, tradycja, nawet kosztem zarobku. Ludzie i zwierzęta są od siebie wzajemnie zależni, polegają na sobie. Dobrze wiedzieć, że są jeszcze gdzieś takie miejsca, gdzie widok tej samej ziemi, tego samego zachodu słońca cały czas przyprawia jego mieszkańców o dreszcze i uczucie spełnienia.

Myślę, że ta powieść nie spodoba się każdemu. Tym, którzy lubią szybką akcję, może wydawać się nudna i właściwie o niczym. Ale Ci którzy delektują się tym co czytają, chcą na chwilę się zatrzymać, zobaczyć jak można żyć inaczej, niż tylko w wielkim pędzie, powinni się w niej odnaleźć.

Polecam !

Za książkę dziękuję

środa, 8 marca 2017

Kobieca historia dla wszystkich kobiet "Zimowa miłość" Elżbieta Rodzeń Wydawnictwo Zysk i S-ka

Opis tej książki był niezwykle zachęcający. Wskazywał na jakąś bardzo ciekawą, może nawet nietypową tajemnicę, którą zdecydowanie warto odkryć. Czy moje nadzieje się spełniły? Niestety, czuję niedosyt. Czy dobrze się czytało? Zdecydowanie tak. Dobra lektura, bez wygórowanych oczekiwań.

Anna jest chirurgiem plastycznym. Samodzielnie kieruje prywatną kliniką. Cieszy się doskonałą opinią, nie brakuje jej środków do życia. Choć wszystko brzmi idealnie, nie jest szczęśliwa. To poukładane i w gruncie rzeczy samotne życie ma się zmienić. W wyniku namowy swojej przyjaciółki, Anna wyjeżdża na konferencję, gdzie spotyka Michała, człowieka którego bez słowa wyjaśnienia zostawiła w czasie studiów. Na skutek różnych okoliczności, tajemnice przeszłości wychodzą na światło dzienne.

Książkę na pewno czyta się bardzo lekko. Nie wymaga ogromnego skupienia. Poza wątkami dotyczącymi relacji miłosnej, autorka porusza problemy, w których odnajdzie się niejedna kobieta. By nie zdradzać szczegółów powiem tylko, że są to ważne sprawy i ważne dylematy. I  ogólnie stwierdziłabym, że jest to całkiem porządna lektura, gdyby nie to, że  tę wielką tajemnicę rozwikłałam już praktycznie na początku. Trochę brakowało tego napięcia i niepewności. Poza tym, jak to bywa w książkach typowo kobiecych, pewne sytuacje były dla mnie zbyt naiwne, nie do końca życiowe.

Niemniej jednak, kiedy zaczęłam czytać tę powieść, chciałam poznać jej koniec. Ciężko było ją odłożyć. Dlatego uważam, że jest ona dobrym wyborem, dla tych, którzy mają ochotę poczytać sobie coś do poduszki, nie mają siły na zbyt wielkie skupienie, ale chcą poznać losy intrygujących bohaterów, którym los splótł nie jeden figiel.

Polecam !

Za książkę dziękuję za Wydawnictwu Zysk i S-Ka

poniedziałek, 6 marca 2017

Z przymrużeniem oka o ważnych sprawach "Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Jeśli szukacie książki, która Was wciągnie, będzie zabawna, ukaże rzeczywistość ciut przerysowaną, a na dodatek z morderstwem w tle, to koniecznie musicie przeczytać "Wielkie kłamstewka " Liane Moriarty. Ciekawe doznania czytelnicze gwarantowane!

Jane wraz ze swoim małym synkiem, Ziggy'im, właśnie sprowadza się na przedmieścia Sydney.  Opowieść zaczyna się w dniu, w którym mały idzie po raz pierwszy do przedszkola. Na skutek różnych okoliczności, właśnie wtedy młoda kobieta poznaje swoje dwie nowe przyjaciółki, Madeline i Celeste. Każda z pań ma inny charakter, każda ma swój problem z którym musi się zmierzyć. To co ich łączy, poza wzajemną sympatią, to małe dzieci chodzące do wspólnego przedszkola i pewne trudności które muszą pokonać. To pierwsze spotkanie nieoczekiwanie wpływa na bieg życia samych bohaterek, ich rodzin, ale też i całego miasta. Mała społeczność będzie musiała zmierzyć się  z tak dramatycznym wydarzeniem, jak śledztwo w sprawie morderstwa.

Książka jest napisana w tak fascynujący sposób, że nie sposób jej odłożyć. Bohaterowie są ciekawie skonstruowani. Każdy z nich ma swoją tajemnicę, każdy musi w jakiś sposób oszukiwać innych, ale też (a może przede wszystkim) i samych siebie. Cała opowieść zaczyna się od końca, a każdy rozdział stanowi retrospekcję prowadzącą do zaskakującego finału. Ponadto, w każdej części znajdują się wypowiedzi mieszkańców miasteczka odnoszące się do sytuacji i konfliktów jakie toczyły się w ich środowisku.  Są to często wypowiedzi wyrwane z kontekstu, które nie tylko pokazują odbiór tego samego zdarzenia bardzo różnorodnie, ale także przywary samych rozmówców. Daje to dodatkową dawkę dobrego humoru.

Co ciekawe, choć powieść jest bardzo lekka i zabawna, to porusza ważne kwestie, takie jak relacje rodziców z dziećmi, źle pojmowane zaangażowanie, ingerencja tam gdzie nie jest wskazana, czy kłopoty z nastolatkami. Nie brak także problemów, które dotykają małżeństw, czy samotnych rodziców. By nie zdradzać szczegółów fabuły, napiszę tylko, że poruszane są ważne kwestie społeczne.

Czytając tę lekturę bardzo dobrze się bawiłam, choć nie zbrakło momentów refleksji na temat relacji międzyludzkich, a także tego jak bardzo ludzie strzegą swoich tajemnic. Kierują nami różne pobudki: strach przed odrzuceniem, przed samotnością, a także zwykła obawa o życie swoje i swoich najbliższych.

Jedna ze stacji telewizyjnych aktualnie emituje serial, który powstał na podstawie tej książki. Jeszcze nie miałam okazji go oglądać, więc nie mogę dokonać porównania. Ale jeśli jest tak dobry jak książka, to muszę szybko go nadrobić!

Bardzo polecam ! !

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

wtorek, 28 lutego 2017

Zwiedzanie i relaks w jednym..."Połącz kropki. Kraków" Wydawnictwo Art Egmont

Macie jakieś ulubione miasto, do którego chętnie wracacie?  Może nawet za nim tęsknicie? Czy nie byłoby miło móc się tam przenieść za każdym razem, gdy tylko macie taką potrzebę? Śledzić jego zabytki i znane punkty krok za krokiem, kropka za kropką...
Chcąc przybliżyć czytelnikom różne miejsca w Europie, Wydawnictwo Art Egmont stworzyło niezwykłe albumy. W moje ręce trafił przewodnik po Krakowie.


Książka ta nie jest zwykłą opowieścią o mieście. Obok zdjęć i opisów najważniejszych miejsc Krakowa, znajdziemy ich wykropkowane wersje. Dzięki temu można nie tylko poszerzyć swoją wiedzę o dawnej siedzibie królów Polski, ale również podszkolić swój warsztat "precyzji". I tak możemy "stworzyć" Bramę Floriańską, Wawel, Sukiennice, a nawet stoisko obwarzanków.

Może to dziwne, ale łączenie kropek kojarzy mi się z dzieciństwem. Pamiętam jak rozwiązywałam te łamigłówki. Pamiętam skupienie, ale też  i frajdę jaką mi to dawało. Te wspomnienia, a także sentyment do miasta Krakowa, sprawiły, że oglądanie tego albumu było czystą przyjemnością.


Ta książka jest doskonałym pomysłem na prezent. Prezent dla osoby najbliższej, ale także dla siebie. Zapewni ona bardzo miło spędzony czas.

Polecam ! !

Za książkę dziękuję

Atrakcja dla małych i dużych !"Chińskie cienie. Wesoła zabawa dla wszystkich" Art Egmont

Wyobraźmy sobie tak sytuację... Nagle gaśnie światło...wyłącza się telewizor...komputer traci moc...baterii nie ma czym naładować...telefon trzeba oszczędzać na wszelki wypadek... dzieci krzyczą, że się nudzą.... co tu robić? A może by tak zapalić świecę i stworzyć mały teatrzyk cieni? Nie wiecie jak? Wydawnictwo Egmont Art przychodzi z pomocą. 


"Chińskie cienie" to piękny i pomysłowy album, który uczy jak za pomocą naszych rąk wyczarować  różne zwierzęta czy wesołe postacie. Okazuje się, że niewiele trzeba by stworzyć bohaterów nie jednego przedstawienia. Obok każdego rysunku znajdują się zabawne wierszyki, które dodają książce wielkiego uroku i które można wykorzystać podczas "inscenizacji". 


Bardzo ciekawym dodatkiem są kontury pomocnicze, które można wyciąć i użyć do uzupełnienia  obrazu ludzkich postaci takich jak np. "Mówca" czy "Święty Mikołaj".  Ponadto, w książce odnajdziemy wskazówki jak zorganizować teatrzyk cieni.


Moje dzieci miały niezłą frajdę próbując stworzyć coś ze swoich małych rączek. Najstarszy sam maluje różne rysunki i przyczepia je do kredek, ewentualnie tworzy telewizor z pudełek po butach, gdzie opowiada wspaniałe, i na pewno bardzo oryginalne historie. 

Książka ta zapewnia nie tylko rozrywkę.Dzięki niej można rozwinąć wyobraźnie, nie tylko dziecięcą!

Polecam ! !

Za książkę dziękuję



piątek, 24 lutego 2017

Lekka, pomysłowa i pełna humoru..."Burza.Czarci pomiot." Margaret Atwood Wydawnictwo Dolnośląskie

Poznawanie Szekspira w jego nowych wcielaniach, bardzo mi się spodobało. Niedawno w moje ręce trafiła współczesna wizja dramatu "Burza". Okazuje się, że  z każdą kolejną książką projekt Szekspir, wciąga mnie co raz bardziej. 

Tym razem, tytułowa sztuka staje się  jedną z głównych bohaterek. To ją zamierza  wystawić znany reżyser teatralny, Feliks, na zajęciach aktorskich w więzieniu. Podejmuje się tej pracy, po tym jak zostaje pozbawiony swojego stanowiska w dosyć okrutny i podstępny sposób. Początkowo wybór ten podyktowany jest potrzebą odcięcia się od świata. Później, staje się narzędziem zemsty.

Przyznam szczerze, że do teraz, nie znałam tej sztuki wielkiego dramaturga. Pierwszą zaletą dzieła Margaret Atwood jest to, że się  bardzo chce się ją poznać. Tych dobrych stron książki jest dużo więcej. Czyta się ją nie zwykle lekko. Jest bardzo zabawna. Czuć ogromny dystans autorki do całego pomysłu. Czuć też jej radość z tworzenia tego dzieła. Według mnie Margaret Atwood doskonale wywiązała się ze swojego zadania. Nie próbowała na siłę przetworzyć dawnej sztuki na współczesną modłę. Tworząc z niej przedmiot pracy reżysera, przybliżyła ona czytelnikowi nie tylko jej fabułę, ale też znaczenie i sens. Wykorzystała elementy sztuki w bardzo pomysłowy sposób, włączając w to nawet język. Jednocześnie, problemy Feliksa, w bardzo sprytny sposób  oddają to jakie myśli  dręczyły szekspirowskiego bohatera.

Największą zaletą tej lektury jest to, że można ją czytać w całkowitym oderwaniu od projektu w ramach którego była tworzona.  Sięgając po nią czytelnik zapewnia sobie doskonałą rozrywkę, nie pozbawioną mądrości i nauki. W porównaniu z tą historią, pozostałe wydają się trochę bardziej sztuczne. Ta jest jest po prostu lekka i bardzo przyjemna.

Polecam!


Za książkę dziękuję:

wtorek, 21 lutego 2017

Realna aż do bólu..."Cztery pory roku w afgańskiej wiosce" Anna Badkhen Wydawnictwo Kobiece


Często prześladują myśli o tym, jak niewielką część świata do tej pory poznałam. Odbyłam kilka podróży, jednych bardziej aktywnych, innych mniej. Coś nowego odkryłam, gdzieś coś zobaczyłam. Ale świat jest tak wielki i tak ciekawy, że człowiek chciałby więcej i więcej. Nie mam na myśli zwykłych wakacji nad morzem. Marzy mi się poznawanie innych kultur, innych światów. Lekarstwem na moje (przynajmniej na ten moment) niespełnione pragnienia, są książki. I to nie byle jakie. Ta, o której dziś piszę, zabiera nas w bardzo daleki świat, odległy geograficznie, ale też i całkiem niepodobny do tego co nas otacza.

Anna Badhen, poprzez swoje reportaże, zabiera nas w podróż do Afganistanu. Autorka darząc tereny tego kraju wielką fascynacją, wybiera małą miejscowość, Okę. Jest ona tak niewielka, że nie jest możliwe znalezienie jej nawet poprzez GPS. Choć mało kto o niej słyszał, żyją w niej ludzie  trudniący się niezwykłym zajęciem, tkaniem i sprzedażą dywanów. Dywany te nie są zwykłymi nakryciami podłóg. Są one zapisem ciężkiej pracy, uczuć i doświadczeń kobiet je tkających. Są odzwierciedleniem tego, co działo się przez cztery pory roku w afgańskiej wiosce. A w tym punkcie świata dzieje się bardzo wiele. Trwa wojna. Ludzie nie mają co jeść. Nie maja pieniędzy na jedzenie i lekarstwa. Jedyne na co ich stać to opium, które zagłusza głód.  "Żywią się" nim sami, "żywią " nim głodne dzieci, nawet te nie narodzone. Wpływa to na wielką śmiertelność tych małych stworzeń. Ludzie Ci żyją w stanie wiecznej wojny. Autorka odwołując się do słów, którymi posłużył się Ryszard Kapuściński, traktują wojnę jako coś naturalnego, część zjawisk przyrody. 
Choć bieda jest tak wielka, ludzie Ci chętnie dzielą się z dziennikarką nie tylko swoimi przemyśleniami czy wiedzą, dzielą się także tym co mają, choć mają niewiele. 
Mimo tego dramatu, który rozgrywa się na naszych oczach, widzimy też normalny rytm życia jaki mieszkańcy prowadzą w tych ekstremalnych warunkach. Biorą śluby, mają swoje zwyczaje i przywiązanie do tradycji, mają swoje marzenia.

Ciężko napisać o tej książce, że dobrze się ją czyta. Śledzenie tekstu, owszem, nie sprawia trudności. Ale opisy wielkiej biedy, tego, że mieszkańców wioski bardziej stać na narkotyk, niż na jedzenie, ogromna umieralność dzieci, porusza i ściska serce. Jednocześnie autorka opisuje to wszystko z tak ogromnym spokojem. W niesamowity sposób oddaje dzikość tych terenów, ich nieprzewidywalność. Niebezpieczeństwo czai się wszędzie: w wodzie (bakterie czerwonki), w powietrzu (myśliwce), na lądzie (Talibowie...). Oczami wyobraźni widzi się  krainę, która wydaje się zapomniana nie tylko przez innych ludzi, ale chyba też, a może przede wszystkim, przez Boga.
Czytając nie mogłam oprzeć się uczuciu niedowierzania, że to nie jest fikcja literacka. Nie będę pisać, że warto sięgnąć po tę pozycję. Żadne zwykłe słowa nie oddadzą tego, jaki klimat w niej panuje. Książka ta, broni się sama.
Polecam ! !

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Kobiece