wtorek, 18 lipca 2017

Pozornie niepozorna..."Dziedzictwo" Ann Patchett Wydawnictwo Znak Literanova

Lubię być zaskakiwana przez książki, które wybieram. Sięgając po tę pozycję nie miałam zbyt dużych oczekiwań. Spotkało mnie przemiłe zaskoczenie.

Pozornie zwyczajne przyjęcie z okazji chrzcin małej dziewczynki, Franny. Zjawia się mnóstwo osób. Upał, gwar. Ktoś przynosi gin, i nagle wszyscy maja ochotę na drinka z sokiem ze świeżych pomarańczy. Pod wpływem alkoholu przyjęcie zaczyna wyglądać inaczej. Tym kto doniósł butelkę pełną procentów był Bert, prokurator, który tak naprawdę wprosił się na imprezę do ledwo znanego policjanta, Fixa. Bert, nie tylko robił drinki. Bert na skutek ogromnego przyciągania całuje żonę Fixa, Beverly. I choć jest to niepozorne zdarzenie, to kolosalnie zmienia życie dwóch rodzin, zwłaszcza szóstki dzieci.

Opis książki może sugerować zwykłą powieść o romansie i jego skutkach. Ale takie uproszczenie byłoby bardzo krzywdzące dla tej historii. Tekst opowiada przede wszystkim o tym jak ważna jest w naszym życiu rodzina, to jakie panują w niej warunki. Bez względu na otoczenie  w jakim żyjemy, to najczęściej rodzina determinuje naszą przyszłość. Dzieciństwo wpływa na nasze decyzje, na to kim chcemy się stać. Czasem też powoduje wielkie zagubienie w dorosłym życiu.

Zarówno proste, jak i niezwykłe jest to, że na rodzinę, składa się zbiór jednostek. Każdy jest inny. Każdy ma swoje marzenia i pragnienia. Czy to oznacza, że każdy ma prawo dążyć do ich spełnienia? Czy rodzice decydując się na dzieci nie pozbawiają się mimo wszystko prawa, do osiągnięcia własnego szczęścia? Choć brzmi to okrutnie, to w kontekście tej powieści pytanie nasuwa się samo. Losy tej szóstki dzieci, mogłby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie decyzje ich rodziców.

Jeśli sama tematyka Was nie zachęciła, to dodam, że książkę właściwie się pochłania, a nie czyta. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Pozostawia masę refleksji. Człowiek nie może przestać odnosić jej do swojego życia i do własnych wyborów.

Gorąco polecam tę powieść. Doskonała na trochę wolniejszy, wakacyjny czas. Lekka w odbiorze, mocniejsza w przekazie.

Polecam !!

Za książkę dziękuję:

poniedziałek, 10 lipca 2017

Siła spokoju siedmiolatka czyli "Jak Kalle rozprawił się z bykiem" Astrid Lindgren, Marit Törnqvist Wydawnictwo Zakamarki

Astrid Lindgren jest pisarką, na której książkach wychowało się niejedno pokolenie.I choć w dzisiejszych czasach, trudno skoncentrować uwagę dzieci na literaturze, tej autorce nadal się to udaje. Wydawnictwo Zakamarki wydało jedno z opowiadań szwedzkiej pisarki pt."Jak Kalle rozprawił się z bykiem", z ilustracjami Marit Törnqvist.
Adamie Engelbrekcie. W niedziele Wielkanocną postanowił  zerwać się z powroza i wywołać niemałe zamieszanie wśród mieszkańców wioski. Wszyscy wstali od świątecznych stołów, by zobaczyć, co też to szalone zwierze zamierza. Każdy miał pomysł jak zaprowadzić byka z powrotem do obory, ale żaden z nich nie był dobry. Adam Engelbrekt był cały czas poddenerwowany. Aż tu pojawił się siedmioletni Kalle...


Opowieść jest bardzo ciekawa. Czuć klimat poruszenia w małej wiosce. Zabawny humor oraz komizm sytuacyjny powodują, że uśmiech nie schodzi z twarzy. Język jest bardzo przystępny dla dzieci. W połączeniu z przepięknymi ilustracjami, efekt przyciągania jest murowany.

Moi chłopcy byli zafascynowani. Myślę, że nie bez znaczenia pozostaje fakt, że głównym bohaterem opowieści jest szanowny pan byk. Słuchali jak zauroczeni, ciekawi jak ta przygoda się skończy.

A potem nie mogło obyć się bez walki...




Za książkę dziękuję
 



poniedziałek, 3 lipca 2017

W pogoni za nieosiągalnym..."Oto jestem" Jonathan Safran Foer Wydawnictwo WAB

"Oto jestem" to spokojna historia o burzliwym życiu jednej, żydowskiej rodziny. Jackob Blochow jest ojcem trzech synów: Sama, Maxa oraz Benyego. Od szesnastu lat pozostaje w związku małżeńskim z Julią. Mają wspólnego psa, Argusa. Wydawałoby się,że nie trzeba im nic więcej, gdyby nie fakt, że właściwie wszystko co ich łączy jest udawane. To co kiedyś było bliskością, zaufaniem, w jakiś dziwny sposób przekształciło się w dystans, udawaną grzeczność. Zamiast miłości, jest chowana uraza, niedopowiedzenia, niezrozumienia. Choć małżonkowie nie są ze sobą szczęśliwi, to trwają ze sobą dla dobra dzieci. A dzieci i tak swoje wiedzą.  Punktem , w którym ten domek z kart się rozpada jest bar micwa Sama. Jak się okazuje, od niej będą zależeć losy tej rodziny, ale też i  narodu żydowskiego.

Książka jest ogromna. Liczy sobie prawie 800 stron. I choć dużo  w niej rozmów nie jest przegadana. Czyta się ją lekko mimo, że akcja nie jest porywająca.  Więcej tu rozmyślań,  rozważań,  niż fabuły.  I choć książka nie spodoba się każdemu,  to tematy w niej poruszane odzwierciedlają życie nie jednego śmiertelnika. Autor w niesamowity sposób pokazuje jak ludzie, którzy byli praktycznie jednością nie chcieli mieć przed sobą żadnej tajemnicy,  przez rutynę,  obowiązki, oddali się od siebie. Stali się sobie obcy. Mieli do siebie więcej pretensji, niż ciepła i pozytywnych uczuć.  Wszystko odbierali na odwrót.

Poza tym niesamowicie pokazana jest miłość rodzicielska. A także to, jak mało rodzice wiedzą o swoich dzieciach. Poświęcają im całe życie, swoje pasje i potrzeby odkładają gdzieś w cień,  a tymczasem ich pociechy są ludźmi, których nie do końca znają,  którzy wcale aż o takie poświęcenie nie proszą.

Nie można też pominąć opisanej w książce, historii narodu żydowskiego i tego jak wielkie piętno odcisnęła ona na swoich obywatelach.  Gdziekolwiek są rozsiani, czy w Ameryce czy w samym Izraelu, ciągle muszą borykać się z walką między przeszłością, a teraźniejszością. Z jednej strony chcą normalnie, współcześnie żyć,  a z drugiej kładą wielki nacisk by nie zapomnieć o tym co ich spotkało. Autor w ciekawy sposób ujął bolączki,  które dotykają tę specyficzna narodowość.  Ten ciągły niepokój o własny kraj,  przyjaźnie z państwami,  które mogą okazać się tylko pozornym wsparciem.

Książka jest niezwykła.  Spotkałam się z opinią,  że jest trochę zbyt nagłośniona, ale zyskuje po jej przeczytaniu.  I chyba coś w tym jest.  Parę razy próbowałam odłożyć ją na później,  ale cały czas było mi szkoda. A kiedy skończyłam czytać, stwierdziłam,  że to " kawał" dobrej literatury.

Polecam  !

Za książkę dziękuję  Wydawnictwu WAB

poniedziałek, 29 maja 2017

Sprawdzona i mądra..."Basia i przyjaciele. Titi." Zofia Stanecka Wydawnictwo Egmont

Choć nie brakuje opowieści o Basi i jej przyjaciołach,  każda następna wydaje się jeszcze ciekawsza i jeszcze mądrzejsza. Mam wrażenie, że Zofia Stanecka w swoich książeczkach podejmuje tematy, o których niestety my, rodzice, często zapominamy. A  przecież w świecie dzieci wszystko ma znaczenie. 

Tym razem Basia przedstawia nam kolegę, który różni się od swoich rówieśników kolorem skóry. Oczywiście dzieci nie  zwracają na to uwagi. Ale Titi spotyka na swej drodze mężczyznę, który kierując się niczym innym jak podłością, obraża chłopca, rzuca wobec niego wiele paskudnych przezwisk. Małemu robi się bardzo smutno. Ale od czego są prawdziwi przyjaciele...zwłaszcza tacy jak Basia.

Po przeczytaniu tej książki czuje się ogromny smutek. Choć (nie zdradzając za wiele)kończy się dobrze, to jednak przykra jest świadomość, że takie rzeczy się zdarzają. Mój mały czterolatek też posmutniał. Ta opowieść stała się dla nas punktem wyjścia do rozmowy, o tym, że ludzie różnią się od siebie, co nie znaczy, że jedni są gorsi, a drudzy lepsi. Świat jest pełen kolorów, dlatego jest piękny.

Zofia Stanecka poruszyła ważny problem dzisiejszego świata. Warto przedstawić go naszym dzieciom i uwrażliwić je na pewne tematy. Może dzięki temu w przyszłości będą lepszymi ludźmi. W końcu całkiem niedługo, świat będzie należał do nich.


Polecam bo na prawdę warto !


Za książkę dziękuję 


niedziela, 28 maja 2017

Znani i lubiani! "Masza i Niedźwiedź", "Smerfy", "Bob Budowniczy" Wydawnictwo Egmont

Z okazji zbliżającego się święta Naszych Pociech, Wydawnictwo Egmont wydało serię książeczek o ulubionych bohaterach dzieci, znanych przede wszystkim z animacji telewizyjnych. I choć może nie są to lektury wyjątkowe, to jednak sprawiają dzieciom wielką frajdę i zachęcają najmłodszych czytania. Ponadto, wiele  z  nich ma charakter interaktywny. Wymaga nalepienia naklejek, rozwiązania zagadek, czy ułożenia puzzli.
W związku z tym, że mam trzech synów, każdy znalazł w tych pozycjach coś dla siebie.

Z serii "Masza i Niedźwiedź" trafiły do nas trzy książeczki. Jedna będąca klasyczną lekturą i przypomnieniem przygód małej Maszy i jej ukochanego Misia. Druga zawiera szablony do odrysowania ulubionych bohaterów dzieci. Ostatnia natomiast jest skierowana do wielbicieli układanek. Wszystkie są przepięknie zilustrowane.
Wielką popularnością cieszą się obecnie bohaterowie znani bardziej rodzicom, niż dzieciom. Swoją druga młodość przeżywają Smerfy. Moi chłopcy zaśmiewają się gdy czytam im o niespodziankach Zgrywusa, albo o pechowym Ciamajdzie.  Przyznam, że te opowieści, które słyszą od mnie, bardziej do nich docierają niż bajki w telewizji. Dodatkowe dwie książeczki zawierają naklejki i zadania, które wpływają na rozwój naszych maluchów.
Który chłopiec nie lubi słuchać o maszynach budowlanych.  Moi chłopcy uwielbiają historie o koparkach, wywrotkach i dźwigach. Dlatego przygody Boba Budowniczego są im szczególnie bliskie. Dużą radość sprawiła im także książeczka, która zyskuje kolory tylko przy użyciu pędzla i wody. Dla mnie super sprawa. Chłopaki bawią się pędzlami, ale przy tym nie ma takiego szaleństwa jak przy farbach.

Podsumowując, jeśli Wasze dzieciaki lubią oglądać wspomniane wyżej bajki, na pewno ucieszą się, jeśli dostaną choćby jedną z tych książeczek. Będzie to dla nich nie tylko rozrywka, ale także szansa na rozwinięcie swoich zdolności manualnych oraz poszerzenie wyobraźni.

Polecam!

Za książeczki dziękuję


niedziela, 21 maja 2017

Hiszpański temperament, uniwersalne wartości "O matko! " Alejandro Palomas Wydawnictwo W.A.B.

Po tę książkę sięgnęłam, bo potrzebowałam czegoś niezobowiązującego. Nie zawiodłam się, a nawet miło zaskoczyłam.

W wieczór sylwestrowy w jednym z mieszkań Barcelony, spotyka się pewna rodzina. Organizatorką spotkania jest Amalia, matka trójki dzieci: Fernanda, Emmy i Silvii. Do tego grona dołącza brat Amalii, Eduardo. Wydaje się, że poznajemy zwykłą rodzinę. Jak się okazuje jest to spotkanie, w wyniku którego na jaw wyjdzie wiele niespodzianek, przywołanych zostanie wiele wspomnień, tajemnice skrywane przed najbliższymi nagle zaczną się odkrywać.

Książka może nie jest arcydziełem, ale w swoich niewielkich rozmiarach zawiera wiele tematów do rozmyślań. Obraz tej rodziny jest przerysowany, ale jednocześnie bardzo realny. Oto mamy najbliższych sobie ludzi, którzy z jednej strony zrobiliby dla siebie wszystko, a z drugiej mają wiele zarzutów, wiele dystansu. Ich doświadczenia życiowe ukształtowały ich w sposób, który może być trudny dla otoczenia. Poza tym zostali osadzeni  w określonych rolach, przez co nawet, a może zwłaszcza, najbliższym trudno zrozumieć, że mają trochę inne potrzeby, inne myśli, niż te do których przywykli. Fenomenem dla mnie jest to, że właściwie niemożliwe jest znaleźć ludzi, którzy tak wiele z nami przeżyli i tyle o nas wiedzą, jak nasi rodzice czy rodzeństwo, a jednak czasem ciężko jest ze sobą rozmawiać, przyznać się do różnych spraw, zaakceptować to, że nasze wyobrażenia nie są zgodne z tym co jest naprawdę.

Ta rodzina jest ukazana w sposób wybitnie przejaskrawiony. Mamy tu przekrój ogólnospołecznych bolączek i przyczyn depresji. Niemniej jednak w tym małym hiszpańskim świecie można odnaleźć cząstkę siebie. 

Co trzeba zaznaczyć, tytuł książki nie jest przypadkowy. Niby to zwykłe powiedzonko, a jednak sprowadza nas do punktu wyjścia. Ta której przybywa lat, miewa dziwne pomysły, czasem próbuje kierować naszym życiem, zdarza się, że już wymaga od nas opieki, cały czas jest jednak Tą, która troszczy się o nas najbardziej, która jedyna w kryzysie potrafi uratować.

Lekka i przyjemna lektura. Dużo zabawnych sytuacji, ewidentnego hiszpańskiego temperamentu. Bez wygórowanych oczekiwań, ale też i bez rozczarowań. Książka dla relaksu, ale nie pozbawiona wartości. 

 Polecam ! !

Za książkę dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

piątek, 12 maja 2017

..."Fantom bólu. Reportaże wszystkie" Hanna Krall Wydawnictwo Literackie

To nie będzie dobra recenzja. Nie może być dobry opis, czy ocena, dzieła dla którego słowo "książka" to za mało by udźwignąć jego zawartość. Nie da się streścić  opowiadań, które choć są bardzo krótkie, pokazują więcej niż ogromne tomiska. To nie będzie dobra recenzja. Nie może taką być.

Wydawnictwo Literackie zebrało w jeden tom wszystkie opowiadania i reportaże Hanny Krall. Są to historie znane wszystkim jak "Zdążyć przed Panem Bogiem", ale też inne mniej rozpowszechnione jak "Hipnoza", "Dowody na istnienie", czy całkowicie nowa, niepublikowana część "Biała Maria". Wszystkie z nich opowiadają o ludziach. O ich bohaterskich czynach, ale też i o ułomnościach. Pokazują co się z nimi działo w obliczu czegoś, czego tak na prawdę nie jesteśmy w stanie pojąć. Czegoś w co pewnie wielu z nas dalej nie może uwierzyć. Widzimy jak wielkie targały ludźmi emocje. Była złość, agresja, ale też załamanie, była nienawiść, ale nie zabrakło też i miłości. Było sprawdzenie samego siebie. "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono..." jak pisała Wisława Szymborska. Ale czy musiało dojść do aż takich zdarzeń, by ujawnić kto więcej jest w stanie poświęcić, kto więcej jest w stanie wytrzymać?Trudno pogodzić się z Panem Bogiem, kiedy dopuścił do tak strasznych rzeczy, trudno w Niego wierzyć. Podczas lektury nie raz pojawia się pytanie, czy fakt, że udało im się przeżyć, rzeczywiście było czymś dobrym dla tych ludzi. Życie po takim doświadczeniu wcale nie było proste, na pewno nie było już normalne.

Przyznam szczerze. Ta książka trafiła do mnie jeszcze w marcu. Z premedytacją nie spieszyłam się. Znaczenie miało każde słowo, każde opowiadanie. Myślę, że do tej lektury trzeba podejść z ogromnym szacunkiem i pokorą. I choć nie sprawia trudności samo czytanie, sprawy których dotyka są niezwykle trudne i bolesne. Hanna Krall ma niezwykłe wyczucie, jak trafić do prostego człowieka. Te historie siedzą jeszcze w głowie długo po przeczytaniu. 

Sedno treści oddaje "Powieść dla Hollywood". Autorka opowiada jak została poproszona przez kobietę, która przeżyła holocaust, o napisanie książki o jej życiu. Pani Izolda wymarzyła sobie wielką powieść, pełną scen i historii, które były jej udziałem. Gdy Hanna Krall skończyła i pokazała to co stworzyła, Pani Izolda nie była zadowolona. Było to dla niej za mało:

"-To było wszystko takie okropne(...) ta moja rozpacz, moje serce, moje łzy,a u Pani? Parę zdań- i to już wszystko?
- Im większa rozpacz, tym mniej trzeba zdań, pani Izoldo..."


Nie polecam tej książki. Jej nie trzeba polecać. Ją trzeba mieć. Powoli i spokojnie należy się z nią zapoznawać, przemyśleć wszystko co jest w niej opisane. A po skończonej lekturze trzeba do niej systematycznie zaglądać, by nigdy nie zapomnieć.  


Za książkę dziękuję

środa, 3 maja 2017

Pomysłowa/Eksperymentalna... "Projekt Królowa" Dominika Rosik Wydawnictwo Zysk- S-ka

Mam duży kłopot z tą książką. Pomysł bardzo mnie zaintrygował. I choć nie czytało się źle, spodziewałam się czegoś lepszego.

Osiem osób budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Nikt nie pamięta jak się tu znalazł. Nikt do końca nie pamięta kim jest. Co chwilę pojawiają się różne dziwne znaki, które wywołują strach i co raz większe pogubienie wśród grupy. Okazuje się, że zostali poddani eksperymentowi. Nikt nie wie jak to wszystko się skończy, komu można zaufać, i czy przegrana nie oznacza utraty życia. Granica między snem, a rzeczywistością zaciera się.

Pomysł książki jest bardzo ciekawy i na pewno zachęcający czytelnika. Sposób napisania jest przystępny. Jednak czegoś mi w tej powieści brakowało. Pierwsze dwieście stron było przegadane. I gdyby nie fakt ze łatwo się czytało, nie wiem czy wytrwałabym do końca. Dopiero gdzieś w połowie poważnie się wciągnęłam i już chciałam znać rozwiązanie zagadki. Utwierdziłam się w przekonaniu, że autorka miała dobry pomysł,  ogromną wiedzę i spryt by ogarnąć taką opowieść. Mam wrażenie, że zabrakło zwięzłości, która utrzymywałaby napięcie. Dodatkowo, sposób kształtowania relacji międzyludzkich, zwłaszcza damsko-męskich, był jak dla mnie niezbyt przekonujący. Zabrakło mi naturalności.

Podsumowując, jest to książka, którą czyta się lekko. Co ciekawe, pokazuje różne oblicza natury ludzkiej w sytuacji zagrożenia. Daje do myślenia czy w  momencie ryzyka,myślimy o tym by ratować siebie, czy innych.  Gdzie jest granica ingerencji lekarzy, naukowców w życie pacjentów, celem ratowania ich zdrowia.

Czytelnicy szukający dobrego, nowego pomysłu w powieściach, powinni sięgnąć po tę pozycję. Jednak Ci mający trochę większe wymagania, mogą się rozczarować. Ale niech każdy przekona się na własnej skórze. W końcu o gustach się nie dyskutuje.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

wtorek, 25 kwietnia 2017

Minimum słów..."Całe życie" Robert Seethaler Wydawnictwo Otwarte

 

Miliony ludzi. Miliony historii. Każdy człowiek czuje, że jego życie, jego los, jest wyjątkowy. Dlaczego? Bo jest jego. Większość z nas dąży do tego, żeby coś w tym życiu przeżyć, osiągnąć jak najwięcej. Nasza egzystencja musi być pełna uniesień, niezapomnianych wrażeń i tego co najlepsze.Tymczasem mamy historię człowieka, którego życie na pewno nie było łatwe, nie było pozbawione zakrętów i upadków, a jednak jedyne czego pragnął to najprostszych rzeczy. A nawet gdy ich nie dostawał, albo gdy były mu zabierane, przyjmował to. Zamiast narzekać robił to co umiał najlepiej. Czy my byśmy tak potrafili?

Andreas Egger był człowiekiem, którego los nie oszczędzał. Szybko stracił matkę. Wychowywał go wuj, który nie okazywał mu zainteresowania (poza biciem rózgą). Dotknęło go kalectwo. Ale mimo tak trudnych początków, stał się człowiekiem bardzo silnym, odpornym i pracowitym. Był on człowiekiem prostym. Nie posiadał ogromnej wiedzy, ale w swoich decyzjach wykazywał się ogromną mądrością. W pewnym momencie wydawało mu się, że osiągnął szczęście, ale los szybko mu je odebrał.

Bardzo ciężko opisać tę książkę w szczegółach, gdyż ona sama jest zaledwie 160-stronicową pozycją. Ale mimo tego skondensowania, nie traci ona ani na treści, ani na uroku. Niezwykłe jest to, jak w bardzo niewielu słowach opisana jest cała historia człowieka, który na prawdę dużo przeszedł. Chciał po prostu przeżyć swój czas jak najprościej, bez zbędnych komplikacji. Wystarczył zwykły kąt, chleb, kontakt z naturą  i ta jedna, jedyna... Jednak plany wobec jego osoby były inne...

Od razu nasuwa się refleksja, że zapominamy o tym co jest w życiu ważne. Świat pędzi, a my z nim. Próbujemy nadążyć, a gdy się to nie udaje (bo zwykle się nie udaje) następuje załamanie.  Tymczasem, mamy tu kogoś, kto miał mnóstwo powodów by się poddać, a mimo to nie dał się. Przyjmował wszystko tak jak było. Nie bez żalu, nie bez smutku. Ale bez rozpaczy, bez rozważań "dlaczego ja?". Akceptacja w pełnym tego słowa znaczeniu.

Książka jest krótka. Książka bez względu na to o czym w danym momencie opowiada, jest bardzo spokojna.  Co nie znaczy, że emocje, które wywołuje nie są burzliwe. Wystarczy jedno popołudnie na jej poznanie. Potem jednak pozostaje wiele godzin rozmyślań.

Polecam ! !

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Otwarte

piątek, 21 kwietnia 2017

Coś silniejszego niż głód...."Pragnienie" Jo Nesbo Wydawnictwo Dolnośląskie

Wciągająca intryga,  nie pozostawiający śladów bestialski morderca, i bohater...stary, dobry Harry Hole. Nie trzeba nic więcej, znikniecie dla świata...
 
Harry Hole prowadzi spokojne, uporządkowane życie. Wydaje się, że wszystko co niepewne, stresujące i destrukcyjne w jego egzystencji już za nim. Tymczasem, policja boryka się z bardzo drastyczną sprawą  i bezwzględnym mordercą, licząc na szybkie i efektywne jej zakończenie przerywa sielankę Hola i zwraca się do niego o pomoc. Ten, niechętnie, ale podejmuje współpracę. Gdy okazuje się, że sprawca ma związek ze niezakończonymi wydarzeniami z przeszłości, Harry Hole daje się porwać swojej pracy bez reszty.
 
Książka jest rewelacyjna. Jo Nesbo nie obniżył poziomu kryminału, ani o milimetr. Intryga jest tak skonstruowana, by jak najbardziej zamieszać czytelnikowi w głowie. Nikomu nie można ufać.  Każdy może mieć coś na sumieniu. A czytelnik ma do rozwikłania nie lada zagadkę. Napięcie rośnie stopniowo, choć tak naprawdę od pierwszej strony już jesteśmy mocno wciągnięci. W pewny momencie (trudno powiedzieć którym) akcja toczy się tak szybko, że nie sposób zostawić książki choćby na chwilę. Dodatkowo, Harry Hole choć nieco poważniejszy i uporządkowany, to jednak jest tym samym bohaterem, którego nie da się nie lubić. 

Dobry pomysł, świetne dialogi. Morderstwa krwawe i dosyć oryginalne, nawiązujące do przeobrażeń naszego świata i czasem zbyt prostych, kontaktów internetowych.

Prawdziwa gratka dla fanów zdezelowanego detektywa, natomiast dla tych którzy po raz pierwszy sięgają po powieść Jo Nesbo, rewelacyjny początek. Choć na pewno warto zacząć od pierwszych tomów tej serii, by nie pozbawić się możliwości poznania tego bohatera i jego życia osobistego od początku.
 
 
 Polecam ! !

Za książkę dziękuję

wtorek, 11 kwietnia 2017

Ironia goni ironię..."Czwarta ręka " John Irving Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Już dawno nie miałam przyjemności z Panem Irvingiem. A że miło go wspominam postanowiłam sięgnąć po nowość na naszym rynku. "Czwarta ręka". Może nie wielkie dzieło, ale książka do przeczytania.

Powieść opowiada o losach Patricka Wallingforda. Dziennikarz podczas emitowanego na żywo programu z Indii, zostaje zaatakowany przez lwa i traci rękę. Od tego momentu nie dość, że jego życie musi się zmienić, to dodatkowo przez świat postrzegany jest tylko przez pryzmat i przezwisko "faceta od lwów". Nie ważne co robi, czym się zajmuje, czy coś osiąga, ciągle ludzie patrzą na niego w jeden sposób. Nagle jednak pojawia się szansa, by odwrócić tę sytuację. Tworzy się możliwość dokonania przeszczepu ręki. To wydarzenie ma wpłynąć na całkowity zwrot w życiu samego bohatera, jak i mającego tego dokonać doktora Zajaca.

Książkę czyta się całkiem dobrze. Dla mnie nie była to powieść na miarę np. "Świata według Garpa", ale jako swobodna lektura na weekend dobrze się sprawdziła. Dużo w niej poczucia humoru, ironicznego podejścia do życia i świata. Jest to spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość z przymrużeniem oka. Co nie znaczy, że nie mówi się tu o sprawach ważnych, takich jak odmiana swojego losu czy wpływ jakości życia osobistego, na pozostałe aspekty naszej egzystencji, jak choćby " zaakceptowania ręki przez organizm". Osobiście bardzo podobało mi się pokazanie sposobu działania mediów, tzw. rzetelności, bezstronności dziennikarskiej. Irving pokazuje, że nie ma takiego czegoś jak czysta informacja. Jest wiadomość, która ma równocześnie zapewnić rozrywkę. Ważniejszy od zjednoczenia Niemiec, jest fakt, że pies przez przypadek zastrzelił swojego Pana. A w przypadku wyjątkowych tragedii, nie ma szacunku i godności. Jest żerowanie i analizowanie zdarzenia od wszystkich stron, tak jakby nie dotyczyło to ludzi, którzy cierpią.

Niepozornie, ale daje trochę do myślenia, w lekki i przystępny sposób. Polecam zarówno fanom Johna Irvinga, jak i tym , którzy po prostu potrzebują przeczytać coś niezoobowiązującego i coś czego tak na prawdę  jeszcze nie było.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

niedziela, 9 kwietnia 2017

Lokomotywa o nieco strasznym uśmiechu i piękna historia o przyjaźni "Charlie Ciuch-Ciuch" Beryl Evans Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Są takie historie, które choć dawno stworzone, wciąż nie przestają oddziaływać na czytelników. Ich magiczna moc przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Taką opowieścią jest "Charlie Ciuch- Ciuch" Beryla Evansa. Napisana( w 1942 roku, dziś  ponownie wydana. Niech nie przerazi Was ten nico straszny uśmiech z okładki, to na prawdę piękna bajka.

Beryl Evans (vel Stephen King) opowiedział o niezwykłej przyjaźni między parowozem Charliem, a maszynistą Bobem. Odkąd zaczęli ze sobą rozmawiać, stali się nierozłączni. Razem pędzili przez tory, razem śpiewali. Wszystko było piękne, dopóki Prezes przedsiębiorstwa kolejowego nie postanowił zastąpić Charliego, nowszą lokomotywą spalinową. Stary parowóz miał przejść na emeryturę. I ta sytuacja stała się prawdziwym testem przyjaźni.

Historia choć tak na prawdę bardzo zwyczajna, wywołuje niezwykłe emocje. Bardzo porusza nie tylko dzieci. Pokazuje piękno przyjaźni, oraz to co się z nami dzieje, gdy nie możemy robić tego co kochamy, gdy przestajemy być potrzebni. Na szczęście moc przyjaźni i wiara w druga osobę, tudzież maszynę, może zdziałać cuda.  Książka nie tylko wprowadza czytelników w niezwykły świat. Dostarcza ona dzieciom  również ogromną lekcję życia.

Mój (prawie) pięciolatek, odkąd dostał te książkę nie tylko kazał sobie cały czas czytać opowieść, dodatkowo musieliśmy odtworzyć głównych bohaterów z plasteliny. Trzy popołudnia były wypełnione tylko "Charliem Ciuch- Ciuch".

Bardzo polecam tę lekturę. Kiedy raz ją poznacie, nie będziecie chcieli się z nią rozstać. Owszem postać Charliego mogłaby być zilustrowana nieco cieplej.Przyznam, że  przed przeczytaniem obawiałam się, czy to czasem nie będzie straszna książka. Informacja, że poruszyła serce Stephena Kinga wręcz wzmacniała tę obawę.  Ale im więcej razy po nią sięgaliśmy tym bardziej lubiłam tę lokomotywę o lekko przerażającym uśmiechu. Zgodnie z informacją znajdującą się na okładce książki, opracowanie graficzne wzorowane było na oryginalnych ilustracjach. To chyba dodatkowy urok tej opowieści.


Polecam ! !

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

niedziela, 2 kwietnia 2017

Rozrywka dla najmłodszych.. Akademia Mądrego Dziecka"Podwodne tajemnice" "Pojazdy" Wydawnictwo Egmont

Moi chłopcy uwielbiają malować. Kredkami, farbami, długopisami... Na kartkach, pudełkach, na ścianach... Uwielbiają też przyklejać. Kiedy dostali książeczki, które połączyły te pasje, byli zachwyceni! A ja razem z nimi!

"Podwodne tajemnice" oraz "Pojazdy" to zbiór różnych ilustracji, które wymagają pokolorowania oraz dokończenia. Rysunki są opisane, a obok nich znajduje się ramka z miejscem na odpowiednią naklejkę.

Książeczki doskonale sprawdzają się jako rozrywka dla najmłodszych. Moi synkowie podzielili się zgodnie ( co bardzo rzadkie), jeden przejął samochody, drugi skupił się na stworzeniach oraz przedmiotach związanych z wodą. Razem bardzo dobrze się  bawili. Poza tym wzbogacali swoją wiedzę o różne, nowe słownictwo.
Te książeczki to przede wszystkim bardzo dobra zabawa. Najmłodsi nie tylko miło spędzą czas, ale również rozwiną swoje umiejętności.

Polecam !

Za książeczki dziękuję


Z życia przedszkolaka..."Nasze przedszkole. Janek lubi się chwalić." Iwona Brylińska Wydawnictwo Wilga

Kiedy w domu jest trzech małych,rozbrykanych chłopaczków, ciężko o chwilę ciszy i spokoju. Oczywiście tymczasowym rozwiązaniem są bajki. Ale oglądanie telewizji nie wydaje się dobrym rozwiązaniem, a przynajmniej nie zawsze i nie tak często. Kiedy więc zaczęłam czytać książeczkę Iwony Brylińskiej i moi synkowie się zasłuchali, stwierdziłam, że muszę Wam o niej opowiedzieć.

Seria Nasze Przedszkole jest zbiorem opowiadań o życiu najmłodszych, ich problemach i tym jak wygląda ich rzeczywistość. Tym razem, Iwona Brylińska opowiada o sytuacji, w której dzieci się przechwalają. Na zajęciach w przedszkolu, tematem wspólnych rozmów była rodzina. Traf chciał, że swoją opowieść zaczął Jasio, który był bardzo dumny ze swojego taty policjanta. Jak się okazało, nie pierwszy raz opowiadał o tym co robi jego tata. Pozostałe dzieci miały już tego dość. Pani wykorzystała tę sytuację, by wytłumaczyć dzieciom różnicę między byciem dumnym z czegoś lub kogoś, a przechwalaniem się.

Czytając książeczkę miałam wrażenie, jakby została wycięta z jakiegoś fragmentu życia. Autorka doskonale ujęła sposób myślenia dzieci, a także snucia przez nie historii. Podczas lektury miało się wrażenie, że rzeczywiście jest się w przedszkolu i otaczają Cię małe buzie.  Przez to, że Iwona Brylińska umiała uchwycić, to jak najmłodsi odbierają różne zdarzenia, Czytelnicy, czy też Słuchacze, czują się jak by byli w grupie rówieśników. Pewnie nie jeden z nich poczuje, że zna taką sytuację.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Jasio barwnie opowiada o pracy policjanta. Moi synkowie są wyczuleni na wszelkie kwestie związane z "io io io" oraz " ściganiem rabusia". Przez takie przedstawienie problemu, autorka zdobywa uwagę małych ludzi. Są oni zainteresowani i zaintrygowani. Chcą słuchać, chcą czytać.

Jeśli więc zależy Wam na dobrej lekturze, która nie tylko wypełni czas, ale również będzie niosła ze sobą cenną lekcję, musicie sięgnąć po nową książeczkę Iwony Brylińskiej.

Polecam!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Wilga


czwartek, 30 marca 2017

Konkurs! Konkurs ! Konkurs!


Ponieważ przyszła wiosna, ponieważ  wejścia na blogu przekroczyły 10 tys. ( za co serdecznie dziękuję), ponieważ minął rok mojej raz bardziej, raz mniej, prężnej działalności na blogu, ponieważ istnieje jeszcze wiele, wiele , wiele innych powodów proponuję Konkurs! Do wygrania są dwie książki, które ukazały się nakładem Wydawnictwa Literackiego: 

"Księga morza czyli jak złowić rekina giganta na wielkim oceanie o każdej porze roku" Morten A. Strøksnes

oraz

"Dzisiaj porozmawiamy o Pani" Agnieszka Nabrdalik 

Co zrobić żeby wygrać?



W komentarzu pod tym tekstem należy wskazać książkę, którą chciałoby się otrzymać oraz udzielić krótkiej odpowiedzi na jedno z dwóch pytań:



Wszystko budzi się do życia, jak to na wiosnę. Budzą się też moi synowie! Niestety w nocy ! (a jest ich trzech-przypominam!) 1.Wymyśl krótką opowiastkę, która sprawi magiczne cuda i zapewni spokojny sen moich dzieci. Można odwoływać się do bajek, baśni, filmów, seriali... wszystkie chwyty dozwolone! Byle zadziałało! :)

2. Dla mniej twórczych : wskaż książkę, która pobudza Cię do życia ( jak wiosna)  i krótko opisz dlaczego.



A kto chce otrzymać pierniczka (widocznego na zdjęciu) musi dodatkowo  polubić moją stronę  i udostępnić post ! :)

Zapraszam!



Regulamin:

1.Organizator: Anna Drewniak z bloga Fifraku 

2.Czas: Od 30 marca do 2 kwietnia 2017 roku godzina 23:59

3.Dwóch zwycięzców zostanie wybranych za udzielenie najciekawszej odpowiedzi. Każdy z nich otrzyma po jednej, wybranej przez siebie książce.

4.Nagrody:   "Księga morza czyli jak złowić rekina giganta na wielkim oceanie o każdej porze roku" Morten A. Strøksnes,  "Dzisiaj porozmawiamy o Pani" Agnieszka Nabrdalik  Wydawnictwo Literackie

5.Uczestnikiem konkursu zostaje osoba udzielająca odpowiedzi na pytanie konkursowe, w formie pisemnej, w komentarzach pod tym tekstem na blogu oraz na facebooku. 

Mała nagroda dodatkowa w postaci pierniczka za polubienie strony i udostępnienie posta na facebooku.
6.Koszt nadania nagród ponosi organizator.

7. Termin zgłaszania się po nagrodę to 20 kwietnia 2017, po którym to terminie zwycięzca automatycznie zrzeka się nagrody w przypadku niepodania swoich danych do wysyłki.