poniedziałek, 11 września 2017

Zaskoczenie, zamieszanie i ogólne zaczytanie..."Paskudna historia" Bernard Minier Wydawnictwo Rebis



„Thriller wywracający wszystko do góry nogami”. To pierwsza opinia którą usłyszałam o książce "Paskudna historia" Bernarda Minier. Czy się sprawdziła?

Akcja powieści toczy się na jednej z wysp na Pacyfiku, między Ameryką, a Kanadą. Wydaje się, że życie na tak małym obszarze, gdzie właściwie wszyscy się znają mija bardzo spokojnie i nie może niczym zaskoczyć. Tymczasem dochodzi do brutalnego morderstwa. Ginie szesnastoletnia dziewczyna. Okoliczności zdarzenia budzą wątpliwości. Mieszkańcy są zszokowani. Jak się okazuje mają oni wiele tajemnic, które niekoniecznie powinny wyjść na światło dzienne. Najbardziej przerażony wydaje się być chłopak ofiary, który postanawia na własną rękę odkryć tajemnicę śmierci dziewczyny. Przy okazji poznaje wiele odpowiedzi na pytania dotyczące własnego życia.

Co jest pewne to to, że książka wciąga i nie chce za bardzo puścić, aż do momentu, w którym dojdzie się do ostatniej strony. Jest szybka akcja, są elementy zamieszania i zaskoczenia. Czyta się ja bardzo dobrze . Początek może trochę spokojniejszy, mniej intrygujący. Ale im dalej, tym czytelnik jest bardziej zainteresowany. Trudno rozgryźć tę zagadkę, co jest dodatkowym plusem książki Miniera. 

Choć w thrillerach najważniejsze jest napięcie i wartkość akcji, w tej powieści spodobało mi się również zwrócenie uwagi na potęgę internetu oraz portali społecznościowych w dzisiejszym świecie. W tym momencie nikt jest anonimowy, choćby mieszkał na najdalszym zakątku świata.  Po tej lekturze zastanawiam się czy przekroczenie granic i skrócenia odległości jest naszym sukcesem, czy właśnie krokiem działającym na naszą niekorzyść.

Osobiście uważam „Paskudną historię” za ciekawą i wartą przeczytania. Co prawda moje oczekiwania były zbyt wygórowane i chyba dlatego „fajerwerki nie wystrzeliły”. Ale poczucie, że przeczytało się dobrą książkę pojawiło się z całą pewnością.

Polecam !!

Za książkę dziękuję Radziowi  :)

sobota, 9 września 2017

Związkek niemożliwy ?"Nino i Ali" Kurban Said Grupa Wydawnicza Foksal

Historia miłości ludzi, którzy reprezentują dwa światy. On muzułmanin, zakochany w pustyni, spokoju i ciszy. Ona, chrześcijanka, ciekawa świata, oraz wszystkiego tego co europejskie. Mieszkają w Baku, miejscowości, która leży na granicy Europy i Azji, granicy Wschodu i Zachodu.Ich miłość będzie musiała pokonać dzielące ich różnice oraz poglądy na świat. Będzie musiała zmierzyć się z sytuacją polityczną, która w tamtym okresie (około sto lat temu)  była bardzo dynamiczna.

Choć motorem opowieści jest miłość, to jednak pod jej płaszczem ukazane są sprawy dużo poważniejsze. W sposób niemal doskonały, mamy przedstawione różnice kulturowe jakie istnieją między chrześcijanami, a muzułmanami. Pokazane jest tak bardzo inne podejście do spraw najprostszych jak rodzina, ale i do bardziej skomplikowanych jak polityka czy sama czysta religia.

Książka nie wydaje się trudna w odbiorze. Czyta się ją szybko i lekko. Niemniej jednak dostarcza wielu emocji oraz tematów do przemyśleń. Chyba nie przesadzę, jeśli napiszę, że pogłębia wiedzę na temat kultury i historii wschodu.

Autor wykorzystał temat stary jak świat, by pokazać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nasze ludzkie emocje są silniejsze niż przekonania, wierzenia. W ten bardzo sprytny sposób dał do zrozumienia, że nawet dwa obce światy, mogą się połączyć. Ich współistnienie wydaje się niemożliwe, ale może jednak jest jakiś wspólny mianownik?

Książkę czytało mi się bardzo dobrze.Przyznaję, że trochę nastawiłam się na większy zachwyt. Może jest to wynikiem zbyt dużego nagłośnienia książki, a może tego,że świat kaukaski jest zbyt obcy dla mnie, aby móc odczuć "tego ducha", o którym tyle czytałam.

Niemniej jednak, zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Jest to na pewno coś innego, i z całą pewnością coś bardzo ważnego.

Polecam !!

Za książkę dziękuję

Grupie Wydawniczej Foksal


wtorek, 25 lipca 2017

Fascynujący świat sąsiadów "Gottland" Mariusz Szczygieł Wydawnictwo Czarne

Mariusz Szczygieł najpierw zauroczył mnie swoją osobą. Kiedy sięgnęłam po jego książki, zafascynowałam się tworzoną przez niego literaturą. Po jednym ze spotkań autorskich ze wspomnianym reportażystą, zaciekawiona wybrałam "Gottland". Nie zawiodłam się.

"Gootland" jest zbiorem reportaży dotyczących Czech, historii tego państwa, znanych postaci i mniej znanych opowieści zwykłych ludzi. I tak dowiadujemy się jak powstała i działała firma obuwnicza "Bata", poznajemy smutne losy Lidy Baarovej- aktorki, za którą szalał Goebells, czy Otakara Szveca, który pechowo został wybrany do zaprojektowania największego na kuli ziemskiej pomnika Stalina. Te i inne historie pokazują to, o czym tak mało wiemy. Czasy, które tak na prawdę nie zostały jeszcze rozliczone, a są tak znane nie tylko przedstawicielom narodu czeskiego.

Każdą z opowieści niemal się pochłania. Są one fascynujące. Mówią one więcej niż nie jeden podręcznik do historii, choć autor użył minimum słów. Przedstawione tematy są nie raz trudne i dosyć bolesne. Czytelnik przeżywa je tym bardziej, że wie, że zdarzyły się na prawdę.

Pokazują one losy ludzi, którzy albo stawali przed wyborem, po której stronie opowiedzieć się by utrzymać na powierzchni,  albo tych których niepozorne decyzje pozbawiały  takiego wyboru i właściwie niszczyły życie. Przykładem tego są losy piosenkarki, Marty Kubisovej. Mogła zrobić karierę taką jak Helena Vondračkova, a może i większą. Jej niepozorna decyzja o zaśpiewaniu piosenki, której treść rozwścieczyła władze systemu, doprowadziła jej życie do ruiny. Władza sfabrykowała jej zdjęcia i zrobiła z niej gwiazdę pornograficznej gazety. Odtąd w jej życiu gościł już tylko strach, bo wszyscy zwrócili się przeciwko niej.

Autor nie tylko przybliża nam kraj sąsiadów, który go tak bardzo pasjonuje. On również zmusza nas do myślenia. To co się stało może minęło, ale nie ma gwarancji, że nie wróci. Trzeba pamiętać o tamtych czasach. Trzeba o nich mówić i dowiadywać się jak najwięcej. Tylko dobrze odrobiona praca domowa z historii, zapewni spokój i bezpieczeństwo na przyszłość.

Bardzo polecam te reportaże. Czytając niemalże "słyszy się" jak Mariusz Szczygieł je opowiada, jak wielką niezwykłość w sobie niosą. I choć literatura dotyka tematów poważnych, to czyta się ją niezwykle lekko. Mariusz Szczygieł nie pozbawił jej również, tak ważnego, specyficznego poczucia humoru.

Polecam !!

wtorek, 18 lipca 2017

Pozornie niepozorna..."Dziedzictwo" Ann Patchett Wydawnictwo Znak Literanova

Lubię być zaskakiwana przez książki, które wybieram. Sięgając po tę pozycję nie miałam zbyt dużych oczekiwań. Spotkało mnie przemiłe zaskoczenie.

Pozornie zwyczajne przyjęcie z okazji chrzcin małej dziewczynki, Franny. Zjawia się mnóstwo osób. Upał, gwar. Ktoś przynosi gin, i nagle wszyscy maja ochotę na drinka z sokiem ze świeżych pomarańczy. Pod wpływem alkoholu przyjęcie zaczyna wyglądać inaczej. Tym kto doniósł butelkę pełną procentów był Bert, prokurator, który tak naprawdę wprosił się na imprezę do ledwo znanego policjanta, Fixa. Bert, nie tylko robił drinki. Bert na skutek ogromnego przyciągania całuje żonę Fixa, Beverly. I choć jest to niepozorne zdarzenie, to kolosalnie zmienia życie dwóch rodzin, zwłaszcza szóstki dzieci.

Opis książki może sugerować zwykłą powieść o romansie i jego skutkach. Ale takie uproszczenie byłoby bardzo krzywdzące dla tej historii. Tekst opowiada przede wszystkim o tym jak ważna jest w naszym życiu rodzina, to jakie panują w niej warunki. Bez względu na otoczenie  w jakim żyjemy, to najczęściej rodzina determinuje naszą przyszłość. Dzieciństwo wpływa na nasze decyzje, na to kim chcemy się stać. Czasem też powoduje wielkie zagubienie w dorosłym życiu.

Zarówno proste, jak i niezwykłe jest to, że na rodzinę, składa się zbiór jednostek. Każdy jest inny. Każdy ma swoje marzenia i pragnienia. Czy to oznacza, że każdy ma prawo dążyć do ich spełnienia? Czy rodzice decydując się na dzieci nie pozbawiają się mimo wszystko prawa, do osiągnięcia własnego szczęścia? Choć brzmi to okrutnie, to w kontekście tej powieści pytanie nasuwa się samo. Losy tej szóstki dzieci, mogłby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby nie decyzje ich rodziców.

Jeśli sama tematyka Was nie zachęciła, to dodam, że książkę właściwie się pochłania, a nie czyta. Wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Pozostawia masę refleksji. Człowiek nie może przestać odnosić jej do swojego życia i do własnych wyborów.

Gorąco polecam tę powieść. Doskonała na trochę wolniejszy, wakacyjny czas. Lekka w odbiorze, mocniejsza w przekazie.

Polecam !!

Za książkę dziękuję:

poniedziałek, 10 lipca 2017

Siła spokoju siedmiolatka czyli "Jak Kalle rozprawił się z bykiem" Astrid Lindgren, Marit Törnqvist Wydawnictwo Zakamarki

Astrid Lindgren jest pisarką, na której książkach wychowało się niejedno pokolenie.I choć w dzisiejszych czasach, trudno skoncentrować uwagę dzieci na literaturze, tej autorce nadal się to udaje. Wydawnictwo Zakamarki wydało jedno z opowiadań szwedzkiej pisarki pt."Jak Kalle rozprawił się z bykiem", z ilustracjami Marit Törnqvist.
Adamie Engelbrekcie. W niedziele Wielkanocną postanowił  zerwać się z powroza i wywołać niemałe zamieszanie wśród mieszkańców wioski. Wszyscy wstali od świątecznych stołów, by zobaczyć, co też to szalone zwierze zamierza. Każdy miał pomysł jak zaprowadzić byka z powrotem do obory, ale żaden z nich nie był dobry. Adam Engelbrekt był cały czas poddenerwowany. Aż tu pojawił się siedmioletni Kalle...


Opowieść jest bardzo ciekawa. Czuć klimat poruszenia w małej wiosce. Zabawny humor oraz komizm sytuacyjny powodują, że uśmiech nie schodzi z twarzy. Język jest bardzo przystępny dla dzieci. W połączeniu z przepięknymi ilustracjami, efekt przyciągania jest murowany.

Moi chłopcy byli zafascynowani. Myślę, że nie bez znaczenia pozostaje fakt, że głównym bohaterem opowieści jest szanowny pan byk. Słuchali jak zauroczeni, ciekawi jak ta przygoda się skończy.

A potem nie mogło obyć się bez walki...




Za książkę dziękuję
 



poniedziałek, 3 lipca 2017

W pogoni za nieosiągalnym..."Oto jestem" Jonathan Safran Foer Wydawnictwo WAB

"Oto jestem" to spokojna historia o burzliwym życiu jednej, żydowskiej rodziny. Jackob Blochow jest ojcem trzech synów: Sama, Maxa oraz Benyego. Od szesnastu lat pozostaje w związku małżeńskim z Julią. Mają wspólnego psa, Argusa. Wydawałoby się,że nie trzeba im nic więcej, gdyby nie fakt, że właściwie wszystko co ich łączy jest udawane. To co kiedyś było bliskością, zaufaniem, w jakiś dziwny sposób przekształciło się w dystans, udawaną grzeczność. Zamiast miłości, jest chowana uraza, niedopowiedzenia, niezrozumienia. Choć małżonkowie nie są ze sobą szczęśliwi, to trwają ze sobą dla dobra dzieci. A dzieci i tak swoje wiedzą.  Punktem , w którym ten domek z kart się rozpada jest bar micwa Sama. Jak się okazuje, od niej będą zależeć losy tej rodziny, ale też i  narodu żydowskiego.

Książka jest ogromna. Liczy sobie prawie 800 stron. I choć dużo  w niej rozmów nie jest przegadana. Czyta się ją lekko mimo, że akcja nie jest porywająca.  Więcej tu rozmyślań,  rozważań,  niż fabuły.  I choć książka nie spodoba się każdemu,  to tematy w niej poruszane odzwierciedlają życie nie jednego śmiertelnika. Autor w niesamowity sposób pokazuje jak ludzie, którzy byli praktycznie jednością nie chcieli mieć przed sobą żadnej tajemnicy,  przez rutynę,  obowiązki, oddali się od siebie. Stali się sobie obcy. Mieli do siebie więcej pretensji, niż ciepła i pozytywnych uczuć.  Wszystko odbierali na odwrót.

Poza tym niesamowicie pokazana jest miłość rodzicielska. A także to, jak mało rodzice wiedzą o swoich dzieciach. Poświęcają im całe życie, swoje pasje i potrzeby odkładają gdzieś w cień,  a tymczasem ich pociechy są ludźmi, których nie do końca znają,  którzy wcale aż o takie poświęcenie nie proszą.

Nie można też pominąć opisanej w książce, historii narodu żydowskiego i tego jak wielkie piętno odcisnęła ona na swoich obywatelach.  Gdziekolwiek są rozsiani, czy w Ameryce czy w samym Izraelu, ciągle muszą borykać się z walką między przeszłością, a teraźniejszością. Z jednej strony chcą normalnie, współcześnie żyć,  a z drugiej kładą wielki nacisk by nie zapomnieć o tym co ich spotkało. Autor w ciekawy sposób ujął bolączki,  które dotykają tę specyficzna narodowość.  Ten ciągły niepokój o własny kraj,  przyjaźnie z państwami,  które mogą okazać się tylko pozornym wsparciem.

Książka jest niezwykła.  Spotkałam się z opinią,  że jest trochę zbyt nagłośniona, ale zyskuje po jej przeczytaniu.  I chyba coś w tym jest.  Parę razy próbowałam odłożyć ją na później,  ale cały czas było mi szkoda. A kiedy skończyłam czytać, stwierdziłam,  że to " kawał" dobrej literatury.

Polecam  !

Za książkę dziękuję  Wydawnictwu WAB

poniedziałek, 29 maja 2017

Sprawdzona i mądra..."Basia i przyjaciele. Titi." Zofia Stanecka Wydawnictwo Egmont

Choć nie brakuje opowieści o Basi i jej przyjaciołach,  każda następna wydaje się jeszcze ciekawsza i jeszcze mądrzejsza. Mam wrażenie, że Zofia Stanecka w swoich książeczkach podejmuje tematy, o których niestety my, rodzice, często zapominamy. A  przecież w świecie dzieci wszystko ma znaczenie. 

Tym razem Basia przedstawia nam kolegę, który różni się od swoich rówieśników kolorem skóry. Oczywiście dzieci nie  zwracają na to uwagi. Ale Titi spotyka na swej drodze mężczyznę, który kierując się niczym innym jak podłością, obraża chłopca, rzuca wobec niego wiele paskudnych przezwisk. Małemu robi się bardzo smutno. Ale od czego są prawdziwi przyjaciele...zwłaszcza tacy jak Basia.

Po przeczytaniu tej książki czuje się ogromny smutek. Choć (nie zdradzając za wiele)kończy się dobrze, to jednak przykra jest świadomość, że takie rzeczy się zdarzają. Mój mały czterolatek też posmutniał. Ta opowieść stała się dla nas punktem wyjścia do rozmowy, o tym, że ludzie różnią się od siebie, co nie znaczy, że jedni są gorsi, a drudzy lepsi. Świat jest pełen kolorów, dlatego jest piękny.

Zofia Stanecka poruszyła ważny problem dzisiejszego świata. Warto przedstawić go naszym dzieciom i uwrażliwić je na pewne tematy. Może dzięki temu w przyszłości będą lepszymi ludźmi. W końcu całkiem niedługo, świat będzie należał do nich.


Polecam bo na prawdę warto !


Za książkę dziękuję