wtorek, 15 listopada 2016

Podróż palcem po mapie czyli "Busem przez świat.pl Australia za 8 dolarów" Karol Lewandowski Wydawnictwo SQN

Odkąd dowiedziałam się, że będę mamą, skończyło się dla mnie wielkie podróżowanie. Największą atrakcją był lot Wrocław - Gdańsk, wyjazdy ograniczały się do Bałtyku, ewentualnie Zakopanego. Wiem, że to zależy od nas samych, ale wyprawy z trójką małych dzieci do najłatwiejszych nie należą. Jak ktoś jest jeszcze "ciepłym kluchem" jak ja, to tym bardziej brakuje mu odwagi by podbijać świat.  Ale w momencie w którym, wpada mi w ręce tak książka jak "Busem przez świat.pl. Australia za 8 dolarów" wtedy lampki odpowiadające ze chęć poznawania tego co nieznane, zapalają się do czerwoności. Wtedy pojawia się uczucie, że zamiast narzekać, trzeba się ruszyć.

Książka jest zapisem podróży dwójki blogerów podróżniczych, Karola i Oli, i ich przyjaciół, którzy postanowili busem kupionym za dwa tysiące złotych, przejechać całą Australię. Była to już kolejna z ich licznych wycieczek tym środkiem transportu, druga, tak bardzo ambitna i rozległa. Autorzy opisują wyprawę od samego początku, od pomysłu, przez organizację, jak i jej przebieg, do samego końca. Dowiadujemy się jakie formalności trzeba spełnić by wwieźć busa na teren Australii, jak bardzo ten kraj jest czuły na punkcie  zanieczyszczeń, co się tak na prawdę dzieje z rdzennymi Australijczykami, czyli Aborygenami, jak bardzo można liczyć na Polaków zamieszkujących te tereny, co to flying foxes, i wiele, wiele innych ciekawostek.

Opowieść czyta się rewelacyjnie. Czytelnik  niemalże podróżuje z całą ekipą. Napisane jest to takim językiem, że lekturę właściwie się "połyka". Opisy, różne formalne wymogi, nie nużą, a wręcz zaciekawiają. Jeśli wie się tak mało na temat Australii jak ja, to książka staje się ogromnym źródłem wiedzy na temat tego kraju i zamieszkujących go ludzi. Jest tu wiele informacji dotyczących historii, kultury, jak i naturalnego środowiska. Całość uzupełniają liczne zdjęcia, które dodatkowo pokazują niezwykłość tego kraju. Autorzy zamieszczają wiele rad dotyczących oszczędnego podróżowania. Myślę, że może to być niezwykle pomocne dla tych, którzy już planują taką wyprawę.
Muszę dodać, że oprócz licznych zabawnych anegdot, nie brak również sytuacji trzymających w napięciu. Miejscami na prawdę gryzłam paznokcie.

Ta książka jest dla każdego. Dla tych co podróżują palcem po mapie jak ja, dla kochających podróże i zamierzających odwiedzić Australię, dla tych co chcą w tym ponurym listopadzie poczuć trochę ciepła i egzotyki.

Polecam ! !


Za książkę dziękuję



czwartek, 10 listopada 2016

Pożegnanie z beztroską dzieciństwa..."Stłuc świnkę" Etgar Keret, David Polonsky Wydawnictwo WAB

Czy mieliście konkretny moment w swoim dzieciństwie, w którym uświadomiliście sobie, że świat jest okrutny i niesprawiedliwy? Pamiętacie to  uczucie rozczarowania, kiedy pękł ten dziecięcy świat, i rzeczywistość brutalnie wkroczyła w Wasze życie? Etgar Keret pamięta. Napisał o tym przepiękną książkę.



"Stłuc świnkę" jest historią przyjaźni między mały chłopcem, a jego świnką skarbonką. Początkowo nic nie zapowiadało tak wielkiego uczucia. Joawek  marzył o figurce Barta Simsona. Tata odmówił mu tego prezentu, twierdząc, że chłopiec nie ma szacunku do pieniędzy, przez co kiedyś źle skończy. By nauczyć małego odpowiedzialności podarował mu świnkę skarbonkę. W zamian za picie szklanki kakaa, chłopiec otrzymywał monetę. Zapełnienie porcelanowego zwierzątka miało mu zapewnić nagrodę w postaci upragnionej figurki. Początkowo Joawkowi nie spodobał się ten pomysł. Ale z każdym dniem zaczynał dostrzegać w śwince co raz piękniejsze cechy. Nadał jej imię Pesahson. Rozmawiał z nim. Obdarzył go wielkim uczuciem. I wszystko byłoby piękne, gdyby nie dzień, w którym tata, bardzo dumny z syna, zaproponował rozbicie świnki. Według niego przyszedł czas na nagrodę. Chłopiec był przerażony. Nie wyobrażał sobie jak można tak skrzywdzić przyjaciela. Postanowił zawalczyć o życie Peashsona.

Książeczka jest bardzo wzruszająca. Przepięknie pokazany jest świat małego chłopca, u którego pojawiają się pierwsze uczucia przywiązania do kogoś innego niż rodzice. Joawek zaczyna kochać tą małą świnkę. Troszczy się o nią. Przestrzega przed skakaniem ze stołu. Bardzo cierpi, gdy dowiaduje się, co ze świnką chce zrobić Tata. Chłopiec nie może uwierzyć, że świat jest taki niesprawiedliwy. Jego przyjaciel, by uwolnić to co nim siedzi, musi zginąć. To było zbyt byt trudne dla Joawka. Nie mógł się na to zgodzić.

Etgar Keret w cudowny sposób pokazał tę czystość i niewinność świata dzieci. Dla nich wszystko jest proste, niczego się nie udaje, zwłaszcza troski o przyjaciela. Dlatego tak smutny jest ten moment, kiedy te małe stworzenia wychodzą ze swojego idealnego świata, i wkraczają w rzeczywistość, gdzie nic nie jest sprawiedliwe. To co wydaje się że jest dobre, nie do końca pokrywa się z tym, jak odbierają to inni. Dzieci napotykają na swej drodze ból i muszą nauczyć się z nim radzić.
Jak się okazuje, pisarz tworząc tę opowieść wzorował  się na swoim własnym życiu. Dla niego ta świnka odzwierciedla ogrom cierpienia. Kumuluje się ono w człowieku, który chcąc chronić innych, nie skarży się, nie żali. Gromadzi wszystko w sobie. Jedyną drogą ujścia tych złych emocji jest "rozbicie".Sama nie wiem czy opowieść o małym Jowaku, czy o małym Etgarze, poruszyła mnie bardziej.
Nie mogę nie wspomnieć o przepięknych ilustracjach Davida Polonsky. Są one tak rzeczywiste, i tak wspaniale oddają to co pisarz chciał przekazać, że nie sposób nie zatrzymać się przy nich.

Bardzo polecam tę książeczkę. Jest niezwykle mądra. Mój mały czterolatek był nią poruszony. Od razu zajrzał do swojej małe świnki, której na szczęście nikt nie zamierza rozbijać.

Polecam ! !

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal


wtorek, 8 listopada 2016

"Za Piastów! " czyli "Harda" i "Królowa" Elżbieta Cherezińśka Wydawnictwo Zysk i S-ka

Egzamin dojrzałości, powszechnie zwany maturą, zdawałam z historii. Przed wejściem na sale egzaminacyjną, zbierałam od przyjaciół przysłowiowe "kopniaki na szczęście" . Hasłem przewodnim każdego z " uderzeń" było " za Piastów!". Marzyłam, żeby pisać właśnie o tym okresie w historii Polski. Przyjaciele pomogli, gdyż jednym z tematów był " Polityka wewnętrzna i zagraniczna dwóch ostatnich Piastów". Matura zdana, a sentyment do tego rodu pozostał. Dlatego też z przyjemnością przeczytałam książki Elżbiety Cherezińskiej  "Harda" i " Królowa", opowiadające przede wszystkim o  losach córki Mieszka I - Świętosławie.

"Harda" i"Królowa" to opowieść o dziejach pierwszych Piastów. O tym jak doszło do przyjęcia chrztu przez Mieszka I i jakie to miało znaczenie dla przyszłości kraju, jak i jego dzieci Bolesława Chrobrego i Świętosławy. Poznajemy jak toczyło się życie naszych przodków u progu tworzenia się państwowości. Ale nie jest to zwykła lekcja historii. Oczywiście wiele tu faktów, ale jeszcze więcej opowiadań o życiu ludzi, takich z krwi i kości. Poznajemy ich myśli, wątpliwości, wkraczamy w intymny świat romansów, ale też relacji nienawistnych. Pełno tu intryg, twardej polityki bez sentymentów. Widzimy to zwłaszcza w drugiej części. Rozpoczyna się ona w momencie, w którym na świecie pojawia się syn Świętosławy - Knut. Od tej chwili Królowa będzie musiała toczyć wielką walkę by ochronić  życie swoich dzieci, ale też o to by zapewnić im władzę. W wielu sytuacjach będzie podejmowała kroki, które niekoniecznie można nazwać honorowymi. Ale jej postawa niczym nie będzie różnić się od sposobu władania największych europejskich władców. W tym tomie, poznajemy również dalsze losy Bolesława Chrobrego, i jego dzieci. Prowadzona przez niego polityka zmierza do powiększania terytorium państwa polskiego, ale też do zwiększania swoich wpływów na terenie Europy poprzez małżeństwa swoich córek ( niekoniecznie licząc się z ich zdaniem).

Polityka, romanse, wojny. Wszystko zgrabnie ujęte we wspaniała, dwutomową powieść. Należy jednak zaznaczyć ze nie jest to książka historyczna. Autorka korzystała z wielu źródeł. Niestety informacji dotyczący samej córki Mieszka I, nie było zbyt dużo. Stad też, to o czym czytamy jest pewnym założeniem i wyobrażeniem Elżbiety Cherezińskiej. Trzeba przyznać, że niezwykle ciekawym. Sam pomysł by pokazać jak ten okres naszej  historii wyglądał z punktu widzenia kobiety, władczyni, bardzo mi się podobał. 

Książkę czyta się z wielkim zaciekawieniem. Początkowo, czułam natłok imion i nazw starosłowiańskich jak Czcibor, Mojmira, Gunn... Obawiałam się, że w trakcie lektury pogubię się wśród licznych bohaterów.  Ale fabuła wciąga tak szybko, główni bohaterowie się krystalizują i już nie ma najmniejszych problemów. Jedyny kłopot to rozterki, jak to się wszystko skończy.

Polecam obie pozycje. Ci, którzy obawiają się historii, za którą może nie przepadają, powinni się przełamać, bo jest to przede wszystkim znakomita powieść przygodowa.

Polecam !!

Za książkę dziękuję  Wydawnictwu Zysk i Spółka

niedziela, 6 listopada 2016

Mały,wielki zbiór mądrości...."Dziki łabędź i inne baśnie" Michael Cunningham Wydawnictwo Rebis

Pamiętam, że jako mała dziewczynka uwielbiałam baśnie. Miałam swoje kolorowe książki z ilustracjami pięknych księżniczek, odważnych królewiczów, magicznych przedmiotów. Cudowne opowieści, które mimo chwilowych trudności, zazwyczaj kończyły się "happy endem".  Dlatego, będąc już "trochę" starsza, z zaciekawieniem sięgnęłam po zbiór baśni Michaela Cunninghama.

Choć tytuł wskazywałby na powrót do czasów dzieciństwa, to treść prowadzi nas w zupełnie inne rejony. Michael Cunningham postanowił opowiedzieć nam znane baśnie na nowo, albo wykorzyst motywy we współczesnych ich wersjach. Autor wyszedł z założenia, że cieszy nas piękno i szczęście innych ludzi, tudzież bohaterów książkowych. Jest to naturalne. Ale równie naturalne jest to, że nie do końca w tę doskonałość wierzymy. I po trosze z nieufności, a po trosze z zazdrości, chcielibyśmy zobaczyć mniej tego idealizmu.  Dlatego tCunningham bohaterom tych  historii, dodał ludzkie cechy. I tak okazuje się, że Piękna udając się do zamku Bestii, nie działała całkiem altruistycznie. Liczyła na lekkie poruszenie w jej życiu, na pojedynek ojca z Potworem. Dowiadujemy się dlaczego tak na prawdę Baba Jaga zamieszkała w chatce zrobionej ze słodyczy i co doprowadziło ją do tak samotnego trybu życia. Możemy ujrzeć jak  wyglądał związek Królewny Śnieżki z królewiczem, już po romantycznym, ratującym życie pocałunku... A współczesną wersją związku ołowianego żółnierzyka i baletnicy widzimy trudną relację małżeńską, jej wzloty i upadki.

Każda z opowieści bardzo mi się podobała, choć "Ołowiany, dzielny" skradł mi serce. Cudowne ukazanie rzeczywistości, bez koloryzowania.
 
Myślę, że braknie mi słów by oddać to, jak bardzo poruszyła mnie ta książką. Jest ona niewielka, każda historia ma po kilka, kilkanaście stron. Ale ten mały rozmiar odpowiada wielkiej mądrości jaką ze sobą niesie. Baśń ze swej definicji ma zawierać pouczający przekaz. Myślę, że autor chciał nam pokazać, że  nasze życie trzeba po prostu przeżyć. Bohaterowie baśni, w krótkim momencie, przeżywają przepiękne chwile, tak jak normalni ludzie. Ale potem ich życie nie jest wolne od trosk, od pewnej monotonii, przemijania, od niezrozumienia czy błędów. Ludzie od zawsze rodzą się, dorastają, podejmują mnóstwo różnych decyzji, czasem dobrych czasem złych. I tak to się toczy. Nie powinniśmy narzekać, tylko przyjąć to co daje nam los, bo to jest nasze "długo i szczęśliwie". 

Dodam jeszcze, że książka jest pięknie wydana. Całość wzbogacają niesamowite ilustracje Yuko Shimizu.  Wspaniale dopełniają ten baśniowy obraz naszego życia.

Bardzo polecam lekturę tej pozycji. Jest to książka, do której z całą pewnością się wraca. Ja na pewno będę.

Polecam !!

Za książkę dziękuję:

sobota, 5 listopada 2016

Poskromienie szekspirowskiej złośnicy..."Dziewczyna jak ocet" Anne Tyler Wydawnictwo Dolnośląskie

To już mój kolejny etap powrotu do dzieł szekspirowskich widzianych oczami współczesnych twórców. Tym razem sięgnęłam po adaptację sztuki znanej mi bardzo dobrze, nie tylko po przez oryginał, ale również poprzez późniejsze adaptacje. Muszę przyznać, że "Dziewczyna jak ocet" Anne Tyler spodobała mi się najbardziej z dotychczasowych wersji dzieł Wielkiego Dramaturga.

Kate jest córką znanego naukowca, będącego o krok od dokonania przełomowego odkrycia. Życie z badaczem jest o tyle trudne, że nie jest on w stanie zapanować na codziennością. Mama Kate zmarła kiedy ta była małą dziewczynką. W związku z tym, na jej głowie pozostała opieka nad młodszą, rozpieszczoną siostrą i prowadzenie domu. Kate jest dosyć zamkniętą i mało empatyczną osobą, jest bardzo niezależna.  Jej życie tak na prawdę jest bardzo monotonne i samotne. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia. Asystent jej ojca ma zostać deportowany, a to może zniszczyć całe lata badań. Dlatego doktor Battista knuje swoją prywatną intrygę.

Książka jest przede wszystkim lekka i zabawna. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Dużo w niej dobrego poczucia humoru. Kate, tytułowa "złośnica", rozbraja swoim podejściem do życia, brakiem wyczucia, jednocześnie dystansem do świata. Bardzo barwną postacią jest również  Piotr, asystent Doktora Battista. Jego niedoskonała znajomość języka tworzy wiele komicznych sytuacji.
Autorka również w ciekawy sposób zwraca uwagę na to co kryje się za maską jaką przyjmują mężczyźni, radząc sobie z codziennością.

Ta powieść przypadła mi do gustu najbardziej, gdyż najłatwiej wpasowuje się w rzeczywistość. Choć fabuła bywa czasami naiwna, to taka historia zdecydowanie mogła przydarzyć się nawet w naszych czasach. Raczej spodoba się bardziej kobietom, niż mężczyznom. Taka lekka komedia z romantycznym tłem. Bez specjalnych oczekiwań. Doskonała na niedzielne popołudnie.

Polecam!

Za książkę dziękuję



czwartek, 3 listopada 2016

Bliski, godny zaufania, cierpliwy i pomocny..."Sekretnik" Ewa Nowak Wydawnictwo Egmont


Wydaje się, że Ewa Nowak rozumie problemy  z jakimi borykają się nastolatki jak nikt inny. Zazwyczaj opisuje je w fascynujących powieściach. Tym razem jednak zbiera je w całość, analizuje, doradza i pociesza. I tak otrzymujemy "Sekretnik", książkę przeznaczoną tylko dla dziewczyn.



Autorka stworzyła ponad dwadzieścia rozdziałów. Każdy z nich stanowi osobny problem. Punktem wyjścia jest zawsze list nastolatki, która szuka pomocy. Potem następuje analiza i próba przedstawienia wyjścia z opisanego kłopotu. Każda część zawiera zabawne rysunki, które mają dopełnić całość. Na koniec, Stara Żółwica udziela Rady- czyli zamyka w jednym zdaniu tę najważniejszą myśl. 

Opisywane są sprawy, które mogą być trudne dla młodych dziewczyn jak np. te dotyczące wyglądu, przyjaźni, nieodwzajemnionej miłości czy też relacji z rodzicami. Nie brak również tematów bardzo poważnych jak np. molestowanie.


Autorka nie chce by traktować tę książkę jak poradnik. Ma ona stać się "przyjaciółką", do której można zwrócić się o każdej porze dnia i nocy.
 
Całość jest na prawdę bardzo ciekawie napisana. Myślę, że każda z dziewcząt znajdzie tu coś dla siebie. Ewa Nowak wszystko opisuje niezwykle lekko. I choć często wprowadza trochę humoru i ironii, to nie bagatelizuje problemów nastolatek, nie umniejsza ich wagi, czyni wręcz przeciwnie. Podkreśla, że dana sprawa może być kłopotem, ale nie jest sytuacją bez wyjścia. Trzeba tylko spojrzeć na nią pod innym kątem.


Ta lektura jest doskonałym prezentem dla dorastającej, młodej kobiety. Dzięki niej dziewczyny mogą poczuć się normalnie we własnej skórze. Okazuje się ze problemy z którymi się borykały, nie są aż tak wyjątkowe i można im zaradzić. Nawet ja, dwadzieścia lat starsza od potencjalnych czytelniczek, odnalazłam w książce wiele kwestii, które kiedyś bardzo mnie męczyły. Wygląda na to, że pewne rzeczy mimo upływu czasu, zmiany pokoleniowej , nie zmieniają się.
"Sekretnik" może być na prawdę wielką pomocą w tym trudnym dla wszystkich okresie dojrzewania.

Polecam !!

Za książkę dziękuję




wtorek, 1 listopada 2016

Papież i jego walka z Hitlerem..."Kościół szpiegów" Mark Riebling Wydawnictwo Literackie

"Kościół szpiegów" Marka Rieblinga jest to książką, którą bardzo chciałam przeczytać. Problematyka II wojny światowej, tego ogromnego nieszczęścia jakie spotkało świat, zawsze pozostawała w kręgu moich zainteresowań. Jak na złość, im bardziej chciałam ją poznać, tym lepiej wychodziło mi jej odkładanie. Wynikało to z prostej przyczyny: "tematyka jest zbyt poważna, a ja dziś nie mam to siły". I tu był mój błąd. Tematyka, owszem, jest bardzo poważna, ale sposób jej opisania i przedstawienia czytelnikowi, odpowiada na prawdę dobrej powieści szpiegowskiej.

Mark Riebling przedstawił okres II wojny światowej ze strony dotąd nieznanej, ze strony reakcji Papieża Piusa XII. Ten o to człowiek objął swój pontyfikat w jednym z najtrudniejszych momentów w dziejach świata. Co więcej, jako od głowy Kościoła katolickiego, wymagano od niego określonej postawy co do poczynań Hitlera. Fakt, że miał on dosyć duże doświadczenie w zakresie polityki, wpłynął na jego wybór. Do Watykanu już od dłuższego czasu płynęły informacje, że Hitler planuje podjąć działania zmierzające do wyniszczenia księży katolickich. Pius XII musiał podjąć bardzo trudną decyzję, czy oficjalnie krytykować Wodza i przez to narazić katolików na jeszcze większe represje, czy może w inny sposób przeciwstawić się Złu. Ostatecznie, Papież stanął na czele wielkiej siatki szpiegowskiej, której celem było obalenie Fuhrera. Oficjalnie zaś  przyjął stanowisko neutralne.

Lektura opisuje od początku do końca, jak doszło do uknucia intrygi, jaką rolę pełnili poszczególni ludzie i ile musieli przejść, by ten tragiczny czas dobiegł końca. Czyta się ją z niezwykłym zaciekawieniem. Nie jest typową książką historyczną zawierającą suche fakty. Autor oczywiście trzyma się chronologii i poszczególnych wydarzeń, ale duży nacisk kładzie również na ludzi, na ich rozterki, wątpliwości.  To co mnie zaskoczyło, albo raczej pogłębiło moją wiedzę, to fakt, jak wielu Niemców nie mogło pogodzić się z rządami Hitlera, jak bardzo chcieli doprowadzić je do końca, wiedząc że zniszczą one ich kraj:

" (...) oficerowie wojskowego wywiadu zostali tak wyszkoleni. Spisywali relacje swoich kontaktów i przechowywali je w bezpiecznym miejscu na przyszłość, gdyż pamięć lubi płatać figle. Po drugie, niektórzy ze spiskowców chcieli zachować dla potomności fakt, że istnieli przyzwoici Niemcy".   

Szokujące dla było dla również to, ile prób zabicia Hitlera skończyło się niepowodzeniem. Człowiekowi od razu przychodzi do głowy myśl, ilu ludzi mogło przeżyć, gdyby to jedno istnienie zakończyło się wcześniej.

Lektura jest fascynująca. Choć zna się ogólne zakończenie, człowiek i tak nie jest pewny końca.  Czytając ją zyskuje się ogromną wiedzą, dużą dawkę emocji, ale również kolejną przestrogę. Przypomina, jak jeden człowiek omamił tłumy i doprowadził do ogromnego zła:

"Po raz pierwszy wyczuwałem, co to znaczy, kiedy zbiorowość zmienia jednostki w bezimienną masę (...)Nie był to ogień, który wymykał się tu spod kontroli, lecz ludzkie inferno, żar nienawiści."

Kolejne pokolenia powinny dbać o to, by taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła.

Książka nie tylko dla pasjonatów lektur historycznych, poruszająca i bardzo ciekawa.

Polecam !

Za książkę dziękuję